Poseł Janusz Palikot zapalił w piątek w jednym z pokoi sejmowych kadzidełko "Cannabis" zawierające - jak mówił - "niewielkie ilości marihuany, dopuszczalne" i mające jej zapach. Podkreślił, że kadzidełko zostało kupione w jednym ze sklepów w Warszawie i ma na nie paragon.
Palikot zapowiadał wcześniej, że w jednym z sejmowych pokoi klubu ktoś z Ruchu zapali jointa - przy okazji składania w Sejmie projektu depenalizującego posiadanie małej ilości marihuany. Pytany podczas konferencji, dlaczego Ruch wycofał się z palenia marihuany w Sejmie, Palikot odparł: - Zapowiadałem, że ktoś z naszego środowiska, zaprzyjaźniony z nami, z Wolnych Konopi spróbuje odczarować pokój 143, zapalając tam jednego jointa. (...) Żaden z tych ludzi nie został wpuszczony na teren Sejmu.
Projekt ustawy wprowadza nowe rozwiązania prawne, które miałyby m.in. zobowiązać ministra sprawiedliwości do tego, by w porozumieniu z ministrem zdrowia precyzyjnie określił, co oznacza zawarte w art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii określenie: niewielka ilość narkotyku.
Wedle obowiązujących obecnie przepisów prokurator lub sąd - w ściśle określonych okolicznościach - mogą podjąć decyzję o odstąpieniu od ścigania za posiadanie niewielkich ilości narkotyków. Warunkiem jest, że dana osoba posiada niewielką ilość narkotyku na własny użytek i że stwierdzona zostanie niska szkodliwość społeczna czynu.
Palikot zapowiedział też, że 17 lutego Wolne Konopie - organizacja, z którą współpracuje RP - zorganizuje protest "wokół parlamentu z paleniem tzw. jointów". (pap)
PAP/Jacek Turczyk